
W klasy gra się małym kamyczkiem, który należy popychać czubkiem buta.
Elementy gry: chodnik, kamyczek, but i piękny rysunek kredą, najlepiej kolorową. Na górze jest Niebo, na dole jest Ziemia, trudno jest trafić kamyczkiem, prawie zawsze źle się jakoś obliczy i kamyczek wylatuje poza rysunek. Powoli jednak nabiera się zręczności koniecznej, by przechodzić z jednego kwadratu do drugiego, i któregoś dnia może się uda wyjść z Ziemi i przenieść kamyczek do samego Nieba. Na nieszczęście, zanim ktokolwiek nauczy się przenosić swój kamyk do Nieba, nagle kończy się dzieciństwo, i wpada się w książki, w lęk, w spekulacje na temat innego Nieba, do którego również trzeba umieć znaleźć drogę.
A ponieważ skończyło się dzieciństwo zapomina się, że aby się dostać do Nieba, potrzeba kamyka i czubka buta

Wesprzyj toruńską geotermię
czerwiec 29, 2008 o 8:33 pm
Witamy w gronie blogosfery
czerwiec 30, 2008 o 7:27 pm
U nas ta gra nazywała sie “chłopem”
lipiec 1, 2008 o 1:37 am
Ika a czym graliście ? Też kamyczkiem ?
lipiec 7, 2008 o 10:31 am
hahaahhahaha
i jak zawsze wygrywałem, inaczej bym z nimi nie grał.
Grałem z dziewczynami
Lilusia ma rację to był “chłop” .
lipiec 7, 2008 o 10:49 am
Prawdę mówiąc ten fragment zawsze kojarzył mi się mnie tyle z grą w klasy – w rozumieniu gry na piasku , tylko z tym ,że w życiu dorosłym zapominamy o naszych dziecięcych marzeniach i mozliwościach , które mieliśmy kiedyś w tych marzeniach….a wystarczy tylko pamiętać , że wszystko jest mozliwe – i wystarczy być znowu ufnym jak dziecko – dla którego niemożliwe staje się możlowe.
Posejdon dziękuję ,że zajrzałeś tutaj.
lipiec 7, 2008 o 12:55 pm
A u mnie to nie był “chłop” tylko Klasy i grało się kamyczkiem….no i grały same dziewczyny.
lipiec 7, 2008 o 2:40 pm
Zawsze kochałem dziewczyny więc z poświęceniem grałem i skakałem na skakance.
Grażyko , masz rację większość z nas zapomniała jak się śmiać , jak bawić, pamiętam ja ale już prawie nie umiem.
Dzieci potrafią się bawić i cieszyć naprawdę byle czym, kiedyś tak a teraz ?
lipiec 8, 2008 o 12:11 am
Może nadszedł czas Posejdonie ,żeby się znowu śmiać? Może lepiej póżno niż wcale??
Haszka witaj! Cieszę się ,że jesteś.
lipiec 8, 2008 o 2:06 pm
Grażynko , staram się jak tylko umiem.
lipiec 8, 2008 o 11:00 pm
Rysiu ja to widzę przeciez – nawet bez szkiełka i doceniam i cieszę się ,że jesteś.